Lazur. Kolor nieba w czysty, słoneczny dzień. Kolor morza. Kolor ulic w Neapolu. Otacza, uspokaja i łagodzi ognisty charakter mieszkańców, wszędobylski chaos i harmider. Neapol to miasto kontrastu, obok historycznych zabytków, rzeźb, monumentów, klasycznych kultowych dzieł sztuki i imponującej tradycji przetacza się góra śmieci i plastiku. Super nowoczesne podziemia, jedna z najpiękniejszych linii metra na świecie a parę metrów wyżej stare, odrapane budynki. Mimo, że uchodzi za jedno z najbardziej niebezpiecznych włoskich miast, ludzie są roześmiani, życzliwi, pomocni i bardzo uczciwi. Gdy zapłaciliśmy więcej niż trzeba gonili nas z resztą, a kierowca autobusu oddał nam równowartość ceny biletu, bo kupiliśmy również dla dziecka, a nie było to konieczne. I oczywiście jedzenie. Za każdym razem jedziemy do Włoch po zapachy i smaki. Poranne cappucino tylko tutaj potrafi tak smakować, a zapach świeżych sfogliatelle napoletane hipnoztyzuje i prowadzi w kierunku najbliższej piekarni. Pizza. To osobny temat. Uczyliśmy się robienia prawdziwej neapolitańskiej pizzy u włoskiego szefa kuchni. Było to najbardziej smakowite doświadczenie w naszym życiu. Pizza Montanara, mały placek smażony na głębokim oleju, puszysty i delikatny, zupełnie inny niż popularna Margherita mimo, ze używa się do niej tych samych składników zdecydowanie jest od tej pory naszym faworytem.
Dzielnica, która spodobała się nam najbardziej to Quartieri Spagnoli, z praniem wywieszonym wzdłuż ulic, świeżymi rybami i owocami morza sprzedawanymi na straganach. Najlepsze mule jakie jedliśmy to właśnie tutaj, w Pescheria Azzura. Czas tutaj się zatrzymał. Technologia używana przez wszystkich to tzw. koszyk, czyli plastikowe niebieskie wiaderko, spuszczane z balkonu na sznurku, ułatwiające kontakt z osobą na dole, rodziną czy sprzedawcą, jest popularnym sposobem na przekazywanie zakupów i wszelkich innych drobnych rzeczy, bez potrzeby schodzenia na parter. Oprócz koszyka, elementem nieodzownym w Neapolu są także kapliczki, każda rodzina powinna mieć swoją, dlatego na jednej ulicy znajdziemy ich od kilku do kilkudziesięciu. Są to figurki i święte obrazki, ozdobione kwiatami, lampkami choinkowymi i przeróżnymi świecidełkami. Obok kapliczek, na skuterach jeżdżą dzieci, sąsiadki robią sobie przez okno pedicure, a panowie na ulicy grają w szachy. Swoisty mikrokosmos.













































Pomimo, że były to wakacje, jak tylko zauważyliśmy na spacerze ślub w Sorrento, nie mogliśmy pójść dalej bez zrobienia chociaż kilku zdjęć i wręczenia ich miłej młodej parze. Sorrento, Positano, całe wybrzeże Amalfi to przepiękne miejsca na ślub i wesele, mamy nadzieję, że kiedyś i w takim celu odwiedzimy te miasteczka.




MichalUwielbiam klimat włoskiej ulicy. Bardzo przyjemnie te niebieskości prowadzą po zdjęciach!
Szymon OlmaJezzzzusie ale to jest dobre ! Kilka klatek dosłownie wyrywa z butów. Brawo brawo brawo !!!
Adam GzylOglądam to któryś raz już...i w końcu dojrzałem, żeby sklecić parę słów. To jest tak dobre, że aż wpędza w kompleksy. Street z pomysłem. W końcu coś świeżego...Propsuję ile mogę i nie mogę się doczekać na więcej Waszych nieślubnych. Howgh!
SercemWidzianeOglądamy Wasze zdjęcia wiele razy. Wpatrujemy się w każde zdjęcie, na każdym coś się dzieje, wartością jaką stąd wynosimy jest to, że my większość z tych fot w selekcji byśmy wyrzucili, to znaczy, że daleko nam do takiego kunsztu i talentu. Super foty!
podoba się? daj nam o tym znać :)