Polsko-amerykański ślub Liz i Toma wspominamy jako minimalistyczną elegancję, delikatność, skromność ale i szaloną zabawę na parkiecie. Przygotowania w tajemniczych apartamentach Hotelu Podklasztorze oraz uroczystość zaślubin tuż obok w Opactwie Cystersów w Sulejowie były bardzo nieśpieszne, sielskie i spokojne. Ale już podczas życzeń przyjaciele i rodzina zaczęli świętować radosne chwile na wesoło. Zaczeły się śmieszne miny, wygłupianie i żarty. Prześmieszne toasty, przemowy i w końcu pierwszy taniec na długo zapadły w naszej pamięci. Część taneczna jednak to było clue programu. Wszyscy goście bawili się znakomicie, szalone tańce zintegrowały obie rodziny, tylu głośnych wybuchów śmiechu nie słyszeliśmy dawno.

































































































































podoba się? daj nam o tym znać :)